· Monika Ślusarczyk · Ciekawostki  · 5 min czytania

Jofi — pies z gabinetu Freuda i narodziny terapii z udziałem zwierząt

Jofi, Chow Chow Freuda, przez siedem lat towarzyszyła pacjentom przy Berggasse 19 w Wiedniu. To, co obserwował Freud, stało się jednym z fundamentów nowoczesnej terapii z udziałem zwierząt.

Jofi, Chow Chow Freuda, przez siedem lat towarzyszyła pacjentom przy Berggasse 19 w Wiedniu. To, co obserwował Freud, stało się jednym z fundamentów nowoczesnej terapii z udziałem zwierząt. Obraz wygenerowany przez sztuczną inteligencję

Przez ponad siedem lat pewien pies wchodził co rano do gabinetu przy Berggasse 19 w Wiedniu i kładł się na dywanie. Obok stała słynna kozetka. Obok siedział twórca psychoanalizy. Pies miał na imię Jofi i — choć bez dyplomu — przez lata był świadkiem setek sesji terapeutycznych. Freud traktował ją poważnie. I miał powody.

Kim była Jofi

Jofi (z hebr. יופי — piękno) była Chow Chow — rasą o silnym, niezależnym charakterze. Freud nabył ją w 1928 roku po śmierci poprzedniego psa tej rasy, Lün-Yu. Jofi była siostrą Lün-Yu.

Chow Chowy to psy, które nie starają się przypodobać wszystkim. Spokojne, poważne, wrażliwe na nastrój otoczenia. Dla Freuda, który w tym czasie zmagał się z poważną chorobą i wieloma stratami osobistymi, Jofi stała się stałą towarzyszką — zarówno w życiu prywatnym, jak i zawodowym.

W liście do księżnej Marii Bonaparte pisał: „Pragnąłbym, żebyś widziała razem ze mną, jaką sympatię okazuje mi Jofi w tych piekielnych dniach”. To zdanie mówi wiele — nie tylko o więzi człowieka z psem, ale o tym, że nawet autor teorii o ludzkiej nieświadomości potrzebował kogoś, kto słucha bez oceniania.

Pies jako „zegar 50-minutowy”

Sesja psychoanalityczna trwa — tradycyjnie — pięćdziesiąt minut. Freud miał własny sposób na pilnowanie czasu.

Regularnie, po dokładnie pięćdziesięciu minutach, Jofi wstawała z dywanu, ziewała i kierowała się ku drzwiom. Freud podobno rzadko sprawdzał zegarek. Jeden z jego pacjentów, dr Roy Grinker, wspominał, że gdy Jofi zaczynała drapać w drzwi, Freud mówił spokojnie: „Jofi nie pochwala tego, co pan mówi”. Żart, może — ale obserwacja jak najbardziej prawdziwa.

Skąd Jofi wiedziała? Prawdopodobnie z rytmu sesji — specyficzna atmosfera, ton głosu, zapach zmęczenia. Psy są mistrzami czytania takich sygnałów. Jako behawiorystka wiem, że to nie magia — to wynik uważności, której większość ludzi nie potrafi się nauczyć.

Freud obserwuje: pies jako diagnostyk

To, co zauważył Freud, było znacznie ciekawsze niż kwestia timingu.

Jofi nie zachowywała się jednakowo wobec wszystkich pacjentów. Przy osobach silnie pobudzonych, lękliwych — kładła się w pewnej odległości od kanapy. Przy pacjentach przygnębionych, wycofanych — siadała bliżej, czasem kładąc głowę na kolanach. Freud obserwował te reakcje i traktował je serio: jako nieformalny barometr emocjonalny.

Zauważył też coś jeszcze: że pacjenci — szczególnie dzieci i nastolatkowie — znacznie łatwiej zaczynali mówić, gdy Jofi była w pokoju. Formalna atmosfera gabinetu, cichy terapeuta z notatnikiem, kozetka — to potrafi być onieśmielające. Pies, który patrzy bez osądzania, zmienia dynamikę rozmowy.

Freud nie sformułował żadnej teorii na temat psów w terapii. Nie opublikował artykułu. Ale obserwował. I właśnie te obserwacje — przekazywane ustnie przez kolejne pokolenia analityków — stały się częścią historii, która doprowadziła do nowoczesnej terapii z udziałem zwierząt.

Śmierć Jofi i żałoba Freuda

W styczniu 1937 roku Jofi miała operację torbieli jajnikowych. Zabieg przebiegł pomyślnie, ale trzy dni później pies zmarła na zawał serca. Freud miał osiemdziesiąt lat i sam był poważnie chory. Strata była druzgocąca.

W liście do Arnolda Zweiga pisał: „Niezależnie od żałoby, jest to coś bardzo nierealnego… trudno przyzwyczaić się do straty. Ale oczywiście nie można łatwo zapomnieć o siedmiu latach zażyłości”.

Do żony Marthy wysyłał prostsze słowa: „Czy ktoś odwiedza Jofi? Bardzo mi jej brakuje”.

Freud wkrótce nabył kolejnego Chow Chow — Lun Yu (imię to nawiązywało do pierwotnego psa). Ale Jofi pozostała w jego korespondencji i we wspomnieniach pacjentów jako postać niepowtarzalna.

Przed Freudem: historia dłuższa, niż myślimy

Freud nie był pierwszy, który intuicyjnie rozumiał, że zwierzęta mogą pomagać ludziom w trudnych chwilach.

W 1796 roku w Anglii otwarto York Retreat — pionierską instytucję psychiatryczną opartą na idei „moralnego leczenia”. W jej przestrzeniach wspólnych umieszczono małe oswojone zwierzęta. Personel dokumentował: zwierzęta zmniejszały lęk i pobudzenie u pacjentów, łącząc ich z czymś żywym i bezpiecznym.

Florence Nightingale, sześćdziesiąt lat później, pisała w pielęgniarskich dziennikach, że „małe zwierzęta w salach szpitalnych i pokojach chorych są doskonałymi towarzyszami dla pacjentów”.

Podczas II wojny światowej szpital rekonwalescencyjny w Pawling (stan Nowy Jork) stworzył program psów dla lotników z „flying fatigue” — syndromu, który dziś nazwalibyśmy PTSD. Program stał się tak popularny, że placówka miała prawie tyle psów, co pacjentów. Cytuje to sprawozdanie Ruska z 1972 roku.

Żadna z tych obserwacji nie trafiła jednak do recenzowanego czasopisma naukowego. Historię psów jako uczestników eksperymentów psychologicznych — tyle że w zupełnie innym kontekście — opisałam wcześniej w artykule o psach Pawłowa i warunkowaniu klasycznym.

Boris Levinson i 1961 rok

Boris Levinson był psychologiem dziecięcym z Yeshiva University w Nowym Jorku. W 1961 roku miał w swoim gabinecie psa o imieniu Jingles. Pewnego dnia, przed umówionym spotkaniem, do gabinetu wszedł rodzic z wycofanym, niewerbalnym chłopcem. Levinson wyszedł na chwilę. Kiedy wrócił, zastał chłopca rozmawiającego z psem.

Levinson opisał to odkrycie i opublikował artykuł The Dog as a ‘Co-therapist’ w czasopiśmie Mental Hygiene w 1962 roku (vol. 46, nr 1, s. 59–65). Była to pierwsza praca naukowa w recenzowanym piśmie, napisana przez licencjonowanego psychoterapeutę, poświęcona terapeutycznej roli psa w sesji klinicznej.

Przyjęcie na kongresie Amerykańskiego Towarzystwa Psychologicznego było lodowate. Jeden z kolegów zapytał: „Jaki procent honorarium płaci pan psu?“. Levinson zapisał to w notatce, bo sytuacja była tak absurdalna, że warta utrwalenia.

Dziś programów AAT — Animal-Assisted Therapy — jest na całym świecie ponad tysiąc tylko w Stanach Zjednoczonych. Badania obejmują PTSD, zaburzenia lękowe, demencję, autyzm. Śmiechy z 1961 roku minęły razem z epoką.

Podsumowanie

  • Jofi, Chow Chow urodzona w 1928 roku, przez siedem lat uczestniczyła w sesjach terapeutycznych Zygmunta Freuda
  • Pies wyznaczał koniec sesji (pięćdziesiąt minut), reagował inaczej na pacjentów lękliwych i przygnębionych
  • Freud obserwował terapeutyczną rolę Jofi, ale nie sformułował teorii — robiło to za niego życie w jego wiedeńskim gabinecie
  • Historia terapii z udziałem zwierząt jest długa: York Retreat 1796, Florence Nightingale, programy dla weteranów WWII
  • Boris Levinson w 1962 roku opublikował pierwszy recenzowany naukowy artykuł o psie jako współterapeucie; spotkał się z kpiną, ale zmienił bieg dziedziny
  • Freud po śmierci Jofi w 1937 roku pisał o „siedmiu latach zażyłości” — językiem, który dziś rozpoznajemy jako opis głębokiej więzi z psem

Jako behawiorystka często myślę o tym, że Freud — ten sam, który tłumaczył ludzką psychikę snami i nieświadomością — opisał obecność psa w jego gabinecie językiem prostym i serdecznym. Może dlatego, że pies nie potrzebuje teorii. Wystarczy, że jest.

  • jofi
  • freud
  • chow chow
  • historia psów
  • psy w kulturze
  • psychoterapia
  • terapia z udziałem zwierząt
Share:

🤖 Wykorzystanie sztucznej inteligencji

Grafika: w całości wygenerowana przez sztuczną inteligencję (treść syntetyczna; przedstawione osoby nie są rzeczywiste).
Tekst: przygotowany z wykorzystaniem sztucznej inteligencji.

🩺 Niniejszy artykuł ma charakter informacyjno-edukacyjny i nie zastępuje konsultacji z lekarzem weterynarii. W razie wątpliwości co do stanu zdrowia psa skontaktuj się z lekarzem weterynarii; również w przypadku problemów behawioralnych warto skontaktować się z certyfikowanym behawiorystą.

⚖️ Informacja prawna

Treści na stronie mają charakter informacyjny i nie stanowią porady prawnej. Jeżeli Twoja sprawa wymaga oceny prawnej, rozważ konsultację z profesjonalistą — lista prawników.

Powrót do bloga

Powiązane artykuły

Zobacz wszystkie artykuły »
Cave canem — co psy z Pompejów mówią nam o Rzymianach Obraz wygenerowany przez sztuczną inteligencję Ciekawostki

Cave canem — co psy z Pompejów mówią nam o Rzymianach

Mozaika z napisem Strzeż się psa z Domu Tragicznego Poety to jeden z najbardziej rozpoznawalnych znaków starożytności. Ale psy odnalezione w Pompejach opowiadają coś więcej niż tylko historię ochrony mienia — to historia naszej wielowiekowej więzi.

Monika Ślusarczyk ·
Przeczytaj artykuł